Szpital nie podpisał umów, bo lekarze byli za drodzy

Czytaj dalej
Fot. Sławomir Seidler
Marta Żbikowska

Szpital nie podpisał umów, bo lekarze byli za drodzy

Marta Żbikowska

Szpital Dziecięcy w Poznaniu rozstrzygnął konkurs dla lekarzy tzw. kontraktowych. Kilkudziesięciu medykom z końcem roku wygasają umowy cywilno-prawne, na podstawie których pracują w szpitalu. Zgodnie z przepisami, placówka ogłosiła konkursy. Po ich rozstrzygnięciu okazało się, że szpital nie przyjął większości ofert lekarzy niektórych specjalności.

Z 27 ofert pediatrów komisja konkursowa tylko dziewięć rekomendowała do podpisania umów. Teoretycznie, dwie trzecie pediatrów „kontraktowych” zostałoby bez pracy. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku chirurgów dziecięcych i laryngologów. Z 12 ofert chirurgów zaakceptowano dwie, a z 11 laryngologów - trzy.

- Stawki zaproponowane przez lekarzy były zbyt wysokie

- tłumaczy ten stan rzeczy Izabela Grzybowska, dyrektor Specjalistycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej nad Matką i Dzieckiem w Poznaniu. - Szpital szacuje wartość zamówienia i wybieramy te oferty, które spełniają nasze szacunki. Nie chcemy doprowadzać do sytuacji, że wchodzimy w nowy rok z olbrzymią stratą.

Dyrektor Grzybowska zaznacza, że sprawa nie jest definitywnie zakończona. Szpital postanowił dać lekarzom jeszcze jedną szansę i ogłosił kolejne konkursy. - Lekarze wiedzą, jakie są nasze oczekiwania - twierdzi dyrektor Grzybowska. - Ja mam ciągle nadzieję, że uda nam się podpisać umowy.

Lekarze, których oferty zostały odrzucone przyznają, że całą sytuacją są co najmniej zdziwieni.

- Każdy z nas jest związany z tym miejscem pracy, któremu poświęciliśmy często kawał życia

- mówi anonimowo jeden z lekarzy, który od wielu lat pracuje w szpitalu przy Krysiewicza na podstawie umowy cywilno-prawnej. - Mówiło się o tym, ze mamy zaproponować niższe stawki, ale nikt z nami oficjalnie na ten temat nie rozmawiał. Ja złożyłem ofertę z kwotą o dziesięć procent niższą niż moje dotychczasowe kontrakty, ale okazało się, że to i tak za dużo. Podobno mamy obniżyć nasze stawki o dwadzieścia procent.

Lekarze przyznają, że byliby skłonni zrezygnować z dotychczasowych kwot, ale musieliby wiedzieć, co jest przyczyną ich niższych zarobków. Do tej pory bowiem nie wiedzą, jaka jest finansowa sytuacja szpitala. Niektórych oburza forma, w jakiej przekazywane są informacje.

- Nie wiem, dlaczego mamy obniżyć nasze oczekiwani

a - dziwi się jeden z chirurgów dziecięcych. - Cóż to jest za konkurs, skoro mówi nam się, co mamy wpisać w ofertę? Ktoś mógłby przynajmniej spróbować podać nam jakieś racjonalne argumenty.

Dyrektor Grzybowska przyznaje, że na razie nie zakłada takiego scenariusza, że w szpitalu zabraknie lekarzy. Co jednak, jeśli w kolejnych konkursach, których rozstrzygnięcie ma nastąpić w najbliższy piątek, nie zostaną wyłonieni zwycięzcy?

- Poczekajmy na oferty - mówi Izabela Grzybowska. - Postępowanie konkursowe trwa. To jest konkurs, stawek się nie negocjuje. Lekarz składa swoją ofertę, a my ją akceptujemy albo nie.

Gdyby jednak to porozumienia nie doszło, sytuacja szpitala mogłaby być tragiczna. Wprawdzie lekarze zatrudnieni na tzw. kontraktach to nie wszyscy medycy w placówce, ale ich strata mogłaby uniemożliwić bezpieczne funkcjonowanie szpitala dziecięcego.

- Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, dyrekcja wyjaśniła, że będą kolejne konkursy

- mówi Grażyna Sierakowska-Urbańska, kierownik oddziału dzieci starszych I w Szpitalu Dziecięcym w Poznaniu. - Jeśli w szpitalu nie będzie lekarzy w dotychczasowej liczbie, zagraża to bezpieczeństwu funkcjonowania placówki.

Odrzuceni w pierwszym konkursie lekarze mają czas do środy na złożenie kolejnych ofert z niższymi stawkami. Umowy mają być podpisane na kolejne trzy lata. Tymczasem już za pół roku szpitale czeka kolejna rewolucja. Nieznane są bowiem zasady funkcjonowania placówek po zapowiadanej likwidacji NFZ.

Marta Żbikowska

m.zbikowska@glos.com

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.