Mirosław Dragon

Sprawcy afery dębowej mają trafić za kratki na lata. Surowe wyroki dla zleceniodawcy i podpalacza

Daniel R. siedzi w areszcie już ponad dwa lata. Posiedzi dłużej, ponieważ sąd odrzucił wczoraj wniosek o uchylenie aresztu tymczasowego. Daniel R. siedzi w areszcie już ponad dwa lata. Posiedzi dłużej, ponieważ sąd odrzucił wczoraj wniosek o uchylenie aresztu tymczasowego.
Mirosław Dragon

Podpalacz Daniel R. ma siedzieć w więzieniu 15 lat, podżegający do zemsty na świadkach biznesmen Michał A. - 4 lata, a handlarz Piotr M., który sprzedał sprawcom pistolet i granaty, trafi za kratki na 2 lata. Sędzia podkreślił, że to i tak nie są maksymalne kary. Aferę ujawniła nto.

We wtorek (29 maja) w Sądzie Okręgowym w Opolu zapadł wyrok w głośnej aferze dębowej.

Prokuratura Krajowa we Wrocławiu oskarżyła trzy osoby: Michała A., biznesmena z Łęki Mroczeńskiej koło Kępna, który zdaniem śledczych zlecał podpalenia świadków masowej wycinki drzew, Daniela R., rolnika z Rożnowa (gmina Wołczyn), który miał być sprawcą wykonującym podpalenia i Piotra M. z Kuniowa, który według ustaleń w śledztwie sprzedał dwa granaty i pistolet, służące do zemsty na świadkach.

  • Wyrok jest nieprawomocny. Zarówno skazani, jak i prokuratura mają prawo odwołać się do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.
  • Świadkowie zapłacili wysoką cenę za odwagę.
Pozostało jeszcze 75% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.

    już od
    3,69
    /dzień
Mirosław Dragon

Jestem dziennikarzem oraz wydawcą online „Nowej Trybuny Opolskiej" i portalu internetowego Nto.pl


Można do mnie pisać: mdragon@nto.pl lub dzwonić: 510 026 553.


Jestem dziennikarzem multimedialnym: oprócz pisania artykułów, robię też zdjęcia, a także nagrywam i montuję reporterskie wideo.


Moje artykuły i materiały dziennikarskie miały w ubiegłym roku łącznie ponad 25 milionów odsłon.


Wykrywam afery, patrzę władzy na ręce, ale też opisuję historię lokalną, przedstawiam interesujące inicjatywy i ciekawych ludzi.


Najbardziej szczęśliwy jestem wtedy, gdy uda się pomóc potrzebującym ludziom, chorym dzieciom. To są momenty, kiedy okazuje się, że jesteśmy z czytelnikami i darczyńcami jedną wielką rodziną!

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.