Paweł Kowal

Od Krakowa do Brukseli. Palec, który może uruchomić lawinę

Od Krakowa do Brukseli. Palec, który może uruchomić lawinę
Paweł Kowal

Zazwyczaj tego rodzaju historie żyją w mediach maksymalnie dwa, trzy dni. Tym razem było inaczej. Tydzień temu posłanka Lichocka pokazała w Sejmie środkowy palec, a sprawa wciąż się przetacza przez media.

Posłanka zaprzeczała, że pokazała co pokazała, jej partyjni koledzy potwierdzali, że pokazała i się odcinali, inni milczeli. Obóz władzy pierwszy raz od długiego czasu znalazł się w poważnym kryzysie koncepcyjnym, co było wyraźnie widać już na sali sejmowej w pierwszych minutach po głosowaniu ustawy medialnej.

Było też w obiegu wiele wersji, dlaczego posłanka pokazała palec: że chciała obrazić jednego z posłów, że chciała zademonstrować swój negatywny stosunek do opozycji, że po prostu się nie zastanowiła, co robi, że wreszcie chciała pokazać swój stosunek do obywateli. Każdy może coś dla siebie wybrać.

Problem w tym, że mało kto zrozumiał, co się rzeczywiście stało. Poprawka, dotycząca przekazania pieniędzy mających iść na rządową telewizję na walkę z nowotworami, nie była przecież zwyczajną poselską poprawką budżetową. Media i politycy są przyzwyczajeni do nieskończonej liczby poprawek budżetowych. Tym razem jednak było inaczej.

Pieniądze na walkę z rakiem naprawdę były, bo przegłosował je Senat. Status sprawy był w rzeczywistości zupełnie inny niż w podobnych kwestiach przedtem. Realnym problemem Polaków jest plaga nowotworów, a nie dofinansowanie programów w telewizji. Początek problemów Joanny Lichockiej był właśnie w tym zakotwiczony, że zgodziła się referować straconą sprawę.

Obóz władzy jest w poważnym kryzysie w środku kampanii wyborczej, ponieważ na czas nie rozeznał sytuacji. Nie docenił ani merytorycznej zawartości sprawy: onkologia jest jednym z najbardziej społecznie nośnych tematów. Nie docenił też potęgi obrazka: niezależnie od tego, co kto powie teraz, Joanna Lichocka z wystawionym środkowym palcem ukazującym kompletne ignorowanie realnych potrzeb obywateli, staje się ikoną obrazkiem powtórzonym ponad dziesięć milionów razy.

Z polityką jest jak z przyjściem wiosny w wierszu Jana Brzechwy. Zmiana w odczuciu obywateli zaczyna się w niepozorny sposób. Ludzie oczekują, że czynnikiem zmiany politycznej będzie wysoka inflacja, czy złe prowadzenie któregoś ministerstwa przez jednego czy drugiego polityka. Wiosna ma przyjechać spektakularnie: furą, hulajnogą, łodzią. Tymczasem okazuje się, że palec Joanny Lichockiej i kręcenie z wyjaśnieniami, co miał oznaczać, mogą być realnym czynnikiem zmiany.

A wiosna przyszła pieszo.
Już kwiatki za nią spieszą,
Już trawy przed nią rosną
I szumią - Witaj wiosno.

Tak samo niespodziewanie może być w polityce w Polsce, a kamieniem, który uruchomi lawinę, może być palec najsławniejszej w tym tygodniu posłanki.

Paweł Kowal

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2025 Polska Press Sp. z o.o.

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z niniejszej strony internetowej, w tym ze znajdujących się na niej publikacji, przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody Polska Press Sp. z o.o. w Warszawie jest niedozwolone. Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są tutaj.