Nowy lider Platformy ma postawić partię z głowy na nogi [wideo]

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Jakubowski
Jacek Deptułajacek.deptula@pomorska.pl

Nowy lider Platformy ma postawić partię z głowy na nogi [wideo]

Jacek Deptułajacek.deptula@pomorska.pl

Grzegorz Schetyna, nowy szef Platformy Obywatelskiej, twierdzi, że w kampanii wyborczej Polacy zostali oszukani przez PiS.

Część mediów nazwała miniony wtorek szczęśliwym dniem Grzegorza Schetyny, nowego szefa Platformy. Media prawicowe sugerują, że to początek końca partii, która rządziła przez osiem lat. Pewne jest tylko jedno: jeśli Schetynie nie uda się odbudować zaufania do PO, jej miejsce zajmie Nowoczesna Ryszarda Petru.

Janusz Dzięcioł, były poseł, twierdzi, że jego dawna partia - PO ma szansę się odrodzić. Ale pod jednym warunkiem: - Problem PO polega na tym, że nie jest ważna tylko polityka w stolicy, na szczytach władzy - przekonuje. - To także sytuacja w regionach, w których jest jeden wielki kocioł.

Zdaniem Dzięcioła, ów „kocioł” powodują lokalni baronowie, którzy swoją działalność opierają na miernych, ale wiernych współpracownikach. - Do PO nie napływają młodzi ludzie z inicjatywą, lecz tylko sami potakiwacze - mówi były poseł Platformy. - Jeżeli to się nie zmieni, partia będzie chyliła się ku upadkowi.


"Platforma stoi za panem murem? Tak, zdecydowanie". G. Schetyna nowym szefem PO
TVN24/x-news

Czy to możliwe, by rządząca osiem lat partia, mająca struktury, doświadczenie i swoich ludzi w samorządach, mogła wszystko stracić?

- Wieści o śmierci Platformy uważam za przedwczesne - komentuje Maciej Eckardt, kujawsko-pomorski samorządowiec i politolog. - Ze wszystkich partii opozycyjnych PO jest najsilniejszym ugrupowaniem. Twierdzę tak mimo sondaży dających pierwszeństwo Nowoczesnej. Siłą PO są doświadczone kadry, finanse, rozbudowane struktury oraz wpływy w samorządach i instytucjach europejskich.

Zdaniem Eckardta, Nowoczesna, bijąca na razie w sondażach PO, tego wszystkiego nie ma. - Partia Schetyny to potencjał, który będzie się zwiększał wraz z coraz liczniejszymi błędami PiS. Swoich atutów PO na razie nie wykorzystuje ze względu na wewnętrzne zawirowania.

Wczoraj b. szefowa partii Ewa Kopacz przekonywała, że PO powinna być ugrupowaniem wielu nurtów, unikającym skrajności, które kłamliwie doprowadziły PiS do władzy. Natomiast Grzegorz Schetyna zaapelował, by partia znowu była gotowa do wygrywania wyborów. - Dla PO rządy Ewy Kopacz to nie był dobry czas - ocenia Maciej Eckardt. - Ze wszystkich kandydatów na szefa Schetyna ma największe szanse na skonsolidowanie partii i doprowadzenie jej do zwycięstw. Szkoda tylko, że wczoraj nie pojawiła się żadna nowa twarz.

Grzegorz Schetyna w inauguracyjnym przemówieniu podkreślał wielokrotnie, że przed wyborami parlamentarnymi Polacy zostali oszukani przez partię Jarosława Kaczyńskiego. Z tego można wnioskować, na czym skupi się największa partia opozycyjna w najbliższych miesiącach. Jednak bydgoski poseł PiS Tomasz Latos ma wątpliwości, czy ten kurs przyniesie efekty.

- Grzegorz Schetyna jest niewątpliwie dobrym organizatorem i na pewno będzie prowadzić partię mocną ręką. Ale czy jest równie dobrym i sprawnym politykiem, to pokaże przyszłość.

Zdaniem bydgoskiego parlamentarzysty, w PO był podział: - Kto inny był od spraw stricte politycznych, i kto inny od organizacyjnych. Sam jestem ciekaw, czy Schetynie uda się odbudować partię, mając konkurenta w postaci Nowoczesnej Ryszarda Petru. Oba ugrupowania mają ten sam elektorat.


E. Kopacz: Schetynę wybrano z nadzieją, że będzie zarządzał w sposób kolegialny
TVN24/x-news

Kujawsko-pomorski poseł PO proszący o anonimowość ma nadzieję, że Schetyna to właściwy człowiek na właściwym miejscu i mówi: - Kiedy szefową została Ewa Kopacz, byliśmy zdezorientowani. Wielu z nas nie wierzyło, że ona jest w stanie poprowadzić nas do zwycięstwa. I nie myliliśmy się. A Schetyna dopnie swego - potrafi postawić PO z głowy na nogi.

***
- Sondaże pokazują, że Ryszard Petru buduje drugą polityczną siłę kraju, jednak to Platforma rządzi w prawie wszystkich sejmikach wojewódzkich i ma potężne zaplecze kadrowe - mówi w rozmowie z dziennikarką AIP politolog dr hab. Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego.

- Czy Platforma pod wodzą Grzegorza Schetyny będzie w stanie ponownie wznieść się na wyżyny naszej sceny politycznej i konkurować z .Nowoczesną?
- Na wyżyny porównywalne z tymi z lat 2007-2015 to już raczej nie. To i tak było poparcie ponad stan. Partia o takiej orientacji ideowej jak Platforma osiągnęła w społeczeństwie takim jak Polska apogeum, a może nawet więcej, niż wynikałoby to z rozległości poglądów liberalnych na gospodarkę w społeczeństwie, bo to było główne spoiwo Platformy. W kwestiach kulturowych ta partia była niejednoznaczna.

- Jaki rodzaj kultury ma Pan na myśli?
- Platforma była spajana kwestiami społeczno-gospodarczymi, natomiast poglądy na kwestie społeczno-kulturowe, np. Kościół, aborcja, in vitro, były wewnątrz partii niespójne. To, co obserwujemy w tej chwili, to nie tyle walka o przetrwanie, bo trudno sobie wyobrazić, żeby partia z tak potężnymi zasobami zniknęła, ale o to, jaki będzie status PO, jej kierownictwa i działaczy, gdy przed kolejnymi wyborami będzie formowana kolejna koalicja między środowiskami Ryszarda Petru, KOD-em i właśnie Platformą. Mimo tego, że Petru jest beniaminkiem polityki, partia Schetyny ma pewną przewagę.

- Jaką?
- Jest partią, która realnie istnieje i rządzi w 15 sejmikach wojewódzkich spośród 16, która ma w bardzo wielu miastach swoich prezydentów i swoich radnych, w tym prezydentów w Warszawie i w Gdańsku.

- To wszystko może się diametralnie zmienić po kolejnych wyborach samorządowych.
- W tej sytuacji PO ma możliwość wykorzystywania szyldów lokalnych koalicji. Tam, gdzie będzie pewna dobrego własnego rezultatu, może startować z własnym szyldem, a gdzie indziej ukryć się pod szyldami różnych komitetów wyborczych. Zresztą już w poprzednich wyborach to miało miejsce na szerszą skalę. Ryszard Petru póki co takich struktur nie ma.

- Powiedział Pan o zapleczu m.in. kadrowym, które jest atutem Platformy, tymczasem Schetyna stwierdził, że w wyborach na przewodniczącego wzięło udział 8,5 tys. członków partii. Przed chwilą, w głosowaniu na szefa SLD, mieliśmy frekwencję blisko dwa razy większą. Sami członkowie PO przestają już wierzyć w swoją partię.
- W dzisiejszym społeczeństwie liczebność partii, niestety, nie jest już tak ważna. Model partii masowej z aktywnym członkostwem niestety, nie tylko w Polsce, przechodzi do lamusa, a w Polsce się tak na dobrą sprawę nigdy nie wytworzył. Najbliżej tego modelu było PSL. Tak naprawdę istotne jest to, czy te struktury zdołają się utrzymać, być zwarte i wykonywać decyzje kierownictwa. Największa porażka Platformy nie polega w tym momencie na tym, ile osób na nią zagłosowało, ale na tym, że formalną decyzję o tym, że PO zostaje liderem, partia podejmuje nie tydzień, dwa po wyborach, tylko trzy miesiące później. To są stracone trzy miesiące, w ich trakcie można było obecnego lidera PO umiejscowić w różnych sporach, przeciwstawić go któremuś z liderów obecnego obozu rządzącego.

- O co teraz Schetyna i Petru będą teraz rywalizować?
- Tak naprawdę w rywalizacji między Grzegorzem Schetyną a Ryszardem Petru, bo o takiej personalizacji od wtorku można mówić, będzie chodziło o to, kto będzie trzymał długopis zatwierdzający listy wyborcze jakiejś obywatelskiej koalicji o charakterze liberalnym przed kolejnymi wyborami i wynik tej rywalizacji nie jest tak jednoznaczny, jakby to się wydawało na podstawie dynamiki zmian poparcia w sondażach partyjnych po wyborach. Grzegorz Schetyna, choć w swojej karierze nieraz bywał w trudnych sytuacjach, i jego oponenci stawiali mu daleko idące zarzuty, chociażby w trakcie afery hazardowej, jest politykiem, do którego nie przylgnęły poważniejsze stereotypy. Będzie musiał bardziej walczyć o rozpoznawalność, którą ma z kolei Petru.

- W jakim kierunku Schetyna będzie popychał partię: konserwatywnym czy liberalnym?
- Warto zastanowić się nad sensem tego, co Schetyna w sensie programowym powiedział, kiedy już było wiadomo, że zostanie liderem PO, mianowicie że zamierza zmienić relacje PO z Kościołem, trochę wyciszyć konfliktowe sytuacje. To wynika z analizy, że taki zwrot w kierunku liberalizmu światopoglądowego reprezentowany przez Ewę Kopacz zakończył się politycznym fiaskiem, był nietrafnym rozpoznaniem nastrojów społecznych i zakresu poglądów liberalnych światopoglądowo w społeczeństwie. To także jest ruchem ukierunkowanym pod kątem rywalizacji z Ryszardem Petru, próbą wepchnięcia go w palikotyzm bis, tzn. młode ugrupowanie radykalne, głoszące często nieodpowiedzialne hasła.

- Schetyna będzie więc odpowiedzią na potrzeby PO, czyli silnym i charyzmatycznym liderem?
- Silny musi być, ponieważ partia pogrążona w kryzysie musi mieć silne przywództwo. Pojęcie charyzmy jest nieweryfikowalne naukowe. W istocie chodzi tu o to, kogo w danym okresie historycznym ludzie oczekują. Jest to bardzo relatywne i gdybyśmy się kierowali powszechnymi osądami dotyczącymi charyzmy i popularności, to Polską rządziliby Ryszard Kalisz z Radosławem Sikorskim, a żadnego z tych panów nie ma w polityce i nie będzie. Jarosław Kaczyński, który jest powszechnie postponowany w dyskusjach dotyczących, jest najważniejszym politykiem w kraju, nie sądzę więc, żeby ten czynni miał jakąkolwiek rolę. Bardziej musimy zwracać uwagę na intelektualne przymioty, a Schetynie trudno odmówić wykształcenia, które przydaje się w wielkiej polityce.

Jacek Deptułajacek.deptula@pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.