Trzy lata temu Polskie Linie Kolejowe podpisały umowę z burmistrzem Chojnic i marszałkiem dotyczącą węzła integracyjnego. Dziś obecne władze spółki wycofują się. W poniedziałek (28.01) w Warszawie padł jasny komunikat: - Załatwcie pieniądze od marszałka!
- Koniec marzeń, miraży. Wiemy, co w trawie piszczy - komentuje burmistrz Chojnic Arseniusz Finster. - Wiemy, że Polskie Linie Kolejowe nie chcą realizować kontraktu. Zobaczymy, czy aspekty prawne nie zobowiążą ich do rewizji decyzji. Moim zdaniem, waga podpisanego porozumienia jest bardzo duża.
Finster chce jechać do premiera
Burmistrz ocenia przy tym - przynajmniej wiadomo, jaka jest sytuacja. Trzeba działać.
Zamierza zabiegać o rozmowę u premiera Mateusza Morawieckiego: - Bo jeżeli mówi do mnie, przez telewizor co prawda, że będziemy współpracować z samorządami w remontach dworca i jesteśmy otwarci na budowę partnerstwa, to zobaczyłem właśnie, jak to budowanie partnerstwa wygląda. Trzeba otworzyć oczy panu premierowi!
Finster tłumaczy, on też chciałby odrestaurować budynek dworca głównego za 12 mln zł, ale nie zrobi tego za tyle, bo ceny wzrosły. Musi dołożyć 8 mln zł, a PLK też „musi”, bo mając 20 mln zł (w tym 16 mln zł z Unii) spółce brakuje jeszcze 20 mln zł.
A owe „musi” ma podstawę - to podpisana umowa z 2016 r., jej par. 3 zobowiązuje marszałka, miasto i PLK do konkretnych rzeczy.
Co dalej z planowanym remontem i modernizacją linii Chojnice-Tczew? Czytaj w dalszej części artykułu.
Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.
-
Prenumerata cyfrowa
Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.
już od
3,69 ZŁ /dzień